Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Yacek z miasteczka Poczesna. Mam przejechane 40487.54 kilometrów w tym 13503.70 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.94 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 142558 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Yacek.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wyjazdy z sakwami

Dystans całkowity:9588.41 km (w terenie 1610.00 km; 16.79%)
Czas w ruchu:551:52
Średnia prędkość:17.37 km/h
Maksymalna prędkość:71.70 km/h
Suma podjazdów:41888 m
Liczba aktywności:76
Średnio na aktywność:126.16 km i 7h 15m
Więcej statystyk
  • DST 110.33km
  • Czas 08:00
  • VAVG 13.79km/h
  • Podjazdy 808m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Siemiechowa do Krakowa

Niedziela, 5 lipca 2015 · dodano: 10.07.2015 | Komentarze 3


Po kolejnej nocy pod namiotem znowu zbieram się dość wcześnie żegnając się przy okazji z niesamowitymi ludźmi, którzy udzielili mi tej nocy gościny. Mogłem się wykąpać, poczęstowali mnie obiadem, naprawdę byłem bardzo miło zaskoczony. W każdym razie po porannej, wspólnej herbatce już przed szóstą jestem w trasie. Po kilku kilometrach pierwsze atrakcje - Zakliczyn. Najpierw kolejny pierwszowojenny cmentarz - wyjątkowy, bo pochowani są na nim żołnierze wyznania mojżeszowego. Potem rynek z ciekawą zabudową.

Cmentarz pierwszowojenny - Zakliczyn
Cmentarz pierwszowojenny - Zakliczyn © Yacek

Zakliczyński ratusz
Zakliczyński ratusz © Yacek

Drewniana zabudowa Zakliczyna
Drewniana zabudowa Zakliczyna © Yacek

Wyjątkowy dom - Zakliczyn
Wyjątkowy dom - Zakliczyn © Yacek

Jeszcze w Zakliczynie pokonuję Dunajec

Dunajec pod Zakliczynem
Dunajec pod Zakliczynem © Yacek

i jadę do Melsztyna, odwiedzić ruiny tamtejszego zamku, wzniesionego jeszcze w XIV wieku. Jak na początek mojej dzisiejszej trasy mogę powiedzieć, że się nieźle rozgrzałem przy dojeździe do ruin.

Pozostałości zamkowej wieży - Melsztyn
Pozostałości zamkowej wieży - Melsztyn © Yacek

Ruiny zamku Melsztyn
Ruiny zamku Melsztyn © Yacek

Kolejne kilometry pokonywałem z przyjemnością choć potworny upał mocno dawał mi się we znaki. Dopiero w Porąbce Uszewskiej zaczął się długi i stromy podjazd, który mocno nadwyrężył moje siły. Tym bardziej, że od rana jechałem tylko na herbacie i kilku ciastkach. Ze szczytu szybki zjazd do drogi Kraków - Tarnów a potem do Brzeska.

Rynek w Brzesku
Rynek w Brzesku © Yacek

Brzesko - rynek
Brzesko - rynek © Yacek

Brzeski Kirkut
Brzeski Kirkut © Yacek


Wyjeżdżając z Brzeska trochę pobłądziłem pakując się nawet na autostradę ale ostatecznie udało mi się ją objechać. W Krzeczowie kolejny już cmentarz z I wojny położony trochę na uboczu.

Kolejny cmentarz z I wojny
Kolejny cmentarz z I wojny © Yacek

Wreszcie, po kolejnych kilku kilometrach, znalazłem się w cieniu drzew. To Puszcza Niepołomicka. Jeszcze nigdy tu nie byłem ale muszę przyznać, że mocno się rozczarowałem. Najbardziej nie podobały mi się te nieszczęsne, proste jak strzelił, ścieżki. Nie znoszę czegoś takiego.

W Niepołomickiej Puszczy
W Niepołomickiej Puszczy © Yacek

Wreszcie około południa zasiadłem pod parasolami w jednej z licznych niepołomickich restauracji. Musiałem w końcu coś zjeść. Po obfitym obiedzie wcale nie chciało mi się jechać. Siedziałem więc dalej i dzięki temu spotkałem znajomego z kolegą, którzy dzień wcześniej pokonali Szlak Orlich Gniazd a teraz zwiedzali okolice Krakowa. Dosiadł się też do nas rowerzysta z Krakowa, który jeszcze raz poprowadził nas przez puszczę (tym razem było zdecydowanie ciekawiej) a mnie osobiście odprowadził na stację PKP Płaszów, gdzie zakończyłem swoją kilkudniową eskapadę.

Zamek - Niepołomice
Zamek - Niepołomice © Yacek

Arkadowy dziedziniec - Niepołomice
Arkadowy dziedziniec - Niepołomice © Yacek

Zadumany Stańczyk
Zadumany Stańczyk © Yacek

Teraz czekała mnie podróż powrotna. W pociągu było potwornie gorąco. Wraz z upływem czasu robiło się jednak coraz przyjemniej. Ok. 22 - ej dotarłem do domu. Przejechałem łącznie ok. 550 km po terenach, których w zdecydowanej większości, jeszcze rowerem nie odwiedzałem. Warto było się przejechać, choć te 10 stopni mniej pewnie korzystniej by wpłynęło na zadowolenie z jazdy. Z drugiej jednak strony nie padało a w słońcu zawsze jest przyjemniej niż w deszczu.





  • DST 125.86km
  • Czas 08:00
  • VAVG 15.73km/h
  • Podjazdy 1666m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Czudca do Siemiechowa

Sobota, 4 lipca 2015 · dodano: 09.07.2015 | Komentarze 1


 
I znowu wyruszam dość wcześnie licząc na trochę chłodniejszy poranek. Niestety,nic z tego. Słońce grzeje niemiłosiernie. Przed Strzyżowem wieś Żarnowa odznaczona Krzyżem Walecznych za obronę tamtejszych przepraw.

Żarnowa - pomnik
Żarnowa - pomnik © Yacek

Potem krótki ale ostry podjazd i już jestem w Strzyżowie. Tu spędzam kilka chwil na rynku pytając przechodzącą Panią o miejscowe atrakcje. Pani, poza kościołem, nie widzi żadnych. No cóż, trudno!

Strzyżowski rynek
Strzyżowski rynek © Yacek

Fontanna na rynku
Fontanna na rynku © Yacek

Jadę dalej i nagle jest mały ale ładny pałacyk. Mieści się w nim obecnie Dom Dziecka.

Pałacyk - Strzyżów
Pałacyk - Strzyżów © Yacek

Gdzieś za Różanką trafiam na kolejny cmentarz z I wojny.

Cmentarz z I wojny światowej
Cmentarz z I wojny światowej © Yacek

Kawałek dalej po ciężkim, ostrym podjeździe, na skraju lasu pomnik poświęcony Wojsku Polskiemu i pomordowanym przez Niemców w 1940 roku Polakom.

W drodze do Warzyc
W drodze do Warzyc © Yacek

W Warzycach jest kolejny cmentarz pierwszowojenny ale jadąc szybko w dół nie chciało mi się zatrzymywać. Natomiast na dole trafiłem na niewielki kopiec.

Kopiec w Warzycach
Kopiec w Warzycach © Yacek

W Jaśle niczego ciekawego nie znalazłem. Dlatego szybko ruszyłem w dalszą drogę.

W Jaśle
W Jaśle © Yacek

Teraz do Bieczu - perły Pogórza, miasteczka wyjątkowego, leżącego na skrzyżowaniu dawnych szlaków handlowych, nazywanego "małym Krakowem". W czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli tu getto dla ludności żydowskiej. Oglądam ratusz z XVI wieku z oryginalną wieżą, u podnóża której jest wejście do turmy (więzienia), w którym przetrzymywano i torturowano przestępców.

Ratusz - Biecz
Ratusz - Biecz © Yacek

Kolejną atrakcją jest Dom z Basztą - znajduje się w niej Muzeum Ziemi Bieckiej. A sama baszta nazywa się Radziecką, choć nie ma to nic wspólnego z dawnym wielkim bratem tylko z radcami miejskimi.
Baszta - Biecz
Baszta - Biecz © Yacek

Najwspanialszym zabytkiem Biecza jest niewątpliwie tamtejsza fara. Najstarsze jej elementy pochodzą z XV wieku.

Bazylika w Bieczu
Bazylika w Bieczu © Yacek

Z Bieczu jadę w kierunku Binarowej. Tamtejszy kościółek o
toczony rusztowaniami więc zdjęcie odpada. Za to w Rożnowicach trafiam na kolejny kościół. Jest śliczny i robi na mnie duże wrażenie.

Kościół - Rożnowice
Kościół - Rożnowice © Yacek

Detal na rożnowickim kościele
Detal na rożnowickim kościele © Yacek

W Rzepienniku spotykam szlak astronomiczny oznaczony figurami różnych bogiń. Tutaj Wenera.

Fragment astronomicznego szlaku - Rzepiennik
Fragment astronomicznego szlaku - Rzepiennik © Yacek

Gdzieś po drodze do Ciężkowic zatrzymuję się jeszcze na kolejnym cmentarzu z I wojny.

Cmentarz pierwszowojenny
Cmentarz pierwszowojenny © Yacek

Ciężkowice to był jeden z celów na dzisiaj. Bardzo zainteresowało mnie tamtejsze Skalne albo, jak się mówi w okolicy, Śpiące Miasto.
Na rynku ratusz

Ratusz - Ciężkowice
Ratusz - Ciężkowice © Yacek

i oryginalna kapliczka.

Św. Florian na ciężkowickim rynku
Św. Florian na ciężkowickim rynku © Yacek

Potem w dół do Skalnego Miasta. Teren w pobliżu jest zagospodarowany, wstęp wolny. Próbowałem wejść z rowerem ale po 100 metrach dałem sobie spokój. Nie warto się męczyć.

Skała
Skała "Grunwald" - Skalne Miasto" © Yacek

Ze Skalnego Miasta jadę do Kąśnej Dolnej rzucić okiem na dworek Paderewskiego. Zastanawiałem się czy tam jechać ale po tym co zobaczyłem bardzo bym żałował gdybym go sobie odpuścił.

Dwór I.J. Paderewskiego - Kąśna Wielka
Dwór I.J. Paderewskiego - Kąśna Wielka © Yacek

Potem do Gromnika. Po drodze jeszcze jeden cmentarz z I wojny

Bogoniowice - cmentarz pierwszowojenny
Bogoniowice - cmentarz pierwszowojenny © Yacek

W samym Gromniku dwie ciekawostki - pałacyk i kolejny już cmentarz z I wojny.

Gromnik - pałacyk
Gromnik - pałacyk © Yacek

Gromnik - cmentarz pierwszowojenny
Gromnik - cmentarz pierwszowojenny © Yacek

Z Gromnika jeszcze kawałek do Siemiechowa i tu nocleg
(u bardzo miłych gospodarzy).






  • DST 149.88km
  • Czas 10:00
  • VAVG 14.99km/h
  • Podjazdy 899m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zabrnie - Czudec

Piątek, 3 lipca 2015 · dodano: 09.07.2015 | Komentarze 0



Jeszcze wczoraj zauważyłem, że z tylnego koła schodzi mi powietrze. Nie był to jednak duży ubytek. Wystarczyło raz na kilkanaście km dopompować i było OK. Ponieważ jednak obudziłem się bardzo wcześnie, zabrałem się za klejenie. Potem nie było już problemów. Na trasę wyruszam ok. 6.30 po niezbyt obfitym śniadaniu. Już po kilku kilometrach widzę park ze starodrzewiem. Brama otwarta więc wjeżdżam. Wśród drzew znalazł się i pałac. Znajduje się w nim ośrodek szkolno -wychowawczy.


Pałac w Grębowie od frontu
Pałac w Grębowie od frontu © Yacek


A tutaj od tyłu
A tutaj od tyłu © Yacek

Dzisiejszym celem jest Leżajsk. Kieruję się więc właśnie tam jadąc podobnie jak wczoraj różnej jakości dróżkami. W Kopaninie (chyba?) zatrzymuję się na chwilę przy drewnianym kościółku.

Kościół w Kopaninie
Kościół w Kopaninie © Yacek

Wreszcie docieram do Leżajska. Miasteczko takie sobie. Oglądam rynek, na dłużej zatrzymuję się przy ładnym dworku, w którym znajduje się muzeum. Pytam też miejscowych o browar ale że to nie po drodze, odpuszczam.

Ratusz - Leżajsk
Ratusz - Leżajsk © Yacek

Jagiełło na rynku - Leżajsk
Jagiełło na rynku - Leżajsk © Yacek

Dworek - muzeum w Leżajsku
Dworek - muzeum w Leżajsku © Yacek

Za Kopaniami wjeżdżam ponownie do lasu i fajnym singielkiem docieram do kapliczki. Zbudowano ją na miejscu wcześniejszej, spalonej.

Kapliczka w okolicach Białobrzegów
Kapliczka w okolicach Białobrzegów ©

Teraz do Łańcuta. A jeśli Łańcut to oczywiście wspaniały zespół pałacowy Lubomirskich. Jak zwykle masa turystów ale temu to akurat nie ma co się dziwić. Spotkałem tam też francuskich podróżników rowerowych odbywających wyprawę do Chorwacji. Świetna rzecz - gdyby tylko mnie czas na to pozwalał.

Łańcut
Łańcut © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 1
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 1 © Yacek
Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 2
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 2 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 3
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 3 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 4
Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 4 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 5
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 5 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 6
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 6 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 7
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 7 © Yacek

Łańcut - zespół pałacowy Lubomierskich 8
Łańcut - zespół pałacowy Lubomirskich 8 © Yacek

Z żalem opuszczam Łańcut i ruszam w kierunku Rzeszowa. Co prawda wcale miałem tam nie jechać (nie lubię dużych miast )ale ostatecznie wylądowałem na tamtejszym rynku. I tu zaskoczenie bo rynek naprawdę ładny. Śliczne kamienice, wszystko świeże od nowości - gdyby tylko nie te tłumy oblegające każdy skrawek wolnego terenu.

Rzeszowski Rynek
Rzeszowski Rynek © Yacek

Kościół - Rzeszów
Kościół - Rzeszów © Yacek

Pomnik A. Mickiewicza - Rzeszów
Pomnik A. Mickiewicza - Rzeszów © Yacek

Jak pisałem wcześniej za Wisłą znalazłem się w woj. podkarpackim. Początkowo było nawet płasko, później coraz trudniej. Coraz bardziej strome i długie podjazdy a przede wszystkim niesamowity upał odbierał resztkę sił. Co jakiś czas wstępowałem do napotkanych gospodarstw prosząc o wodę. Pierwszy bidon z reguły wylewałem na siebie, kolejny służył mi do picia. Około 20tej byłem w Czudcu. Tu wstąpiłem na mocno spóźniony obiad, potem jeszcze trochę szukałem noclegu. Wreszcie mogłem przytulić się do poduszki i pokrzepić tak potrzebnym snem.






  • DST 146.73km
  • Czas 10:00
  • VAVG 14.67km/h
  • Podjazdy 982m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Kielc do Krakowa w cztery dni

Czwartek, 2 lipca 2015 · dodano: 08.07.2015 | Komentarze 0


Nieoczekiwanie początek lipca zaowocował kilkoma dniami wolnego. Zdecydowałem więc, że nie będę siedział w domu, że lepiej wyruszyć w Polskę. Zastanawiałem się jedynie nad kierunkiem. Ostatecznie zdecydowałem się na Świętokrzyskie, Podkarpacie i Małopolskę. Ruszam wcześnie rano na pociąg do Kielc. Trzy godziny później pedałuję już w kierunku Sandomierza. Od dawna chciałem się tam wybrać ale dopiero teraz plany udało się zrealizować.
W Kielcach byłem już wielokrotnie dlatego zwiedzanie sobie odpuszczam i od razu ruszam w kierunku Rakowa.


W kieleckim parku
W kieleckim parku © yacek

Na opłotkach miasta zerkam na zarastający kamieniołom "Wietrznia".


Kamieniołom Wietrznia na obrzeżach Kielc
Kamieniołom Wietrznia na obrzeżach Kielc © yacek

Potem dalej - najpierw wygodnie asfaltem
, potem różnie z tym bywało. Planowałem że dotarcie do Rakowa zajmie mi jakieś 2 godziny. Wyszło o wiele dłużej. To oczywiście zasługa mojej chęci do kombinowania.W Papierni przy drodze niewielki pomnik ku czci pomordowanych Polaków.

W Papierni
W Papierni © yacek12

Na chwilę zatrzymuję się w Borkowie nad zalewem na niewielkiej rzeczce Belniance. Już kiedyś tu byłem wraz z kolegą ale skoro zbiornik fajny to i przysiąść na chwilę nie zaszkodzi.


Zalew w Borkowie
Zalew w Borkowie © yacek12

W Trzemośnej kończy się asfalt a ja wjeżdżam do Cisowsko - Orłowickiego Parku Krajobrazowego. Ścieżka którą jadę jest kiepska
a dodatkowo wyłożona polnym kamieniem. Paskudztwo z punktu widzenia rowerzysty z sakwami. Kiedy docieram do Huty Szklanej okazało się, że jest źle. Ścieżka się skończyła a ja brodzę w trawie po pas. Ostatecznie jednak prowadząc w różnych kierunkach znajduję jakąś ścieżkę i choć tragiczna próbuję nią jechać. Trafiam nawet przypadkiem na zachowany grób żołnierza. Nie ma o nim niestety żadnej wzmianki na miejscu a tylko napis na tablicy "Śpij spokojnie żołnierzu".

W Hucie Szklanej
W Hucie Szklanej © yacek12

Po wielu trudach wyjeżdżam w Leonowie na szuter by po chwili znowu lasem jechać do Smykowa. Na szczęście spotkałem po drodze pracownika, który znakował ścieżkę (będą ją utwardzać) i dzięki temu nie musiałem błądzić. Dalej jednak aż tak różowo nie było. Trzeba było jechać skrajem lasu po mocno zarośniętej dróżce a gdy dojrzałem w dali zabudowania mogłem spodziewać się poprawy stanu ścieżki. Oj jak bardzo się myliłem. Od tej chwili musiałem prowadzić jakieś 2 kilometry.Wreszcie jednak znalazłem się w Rakowie. Zajrzałem na rynek, który jak prawie wszędzie po rewitalizacji jest betonową pustynią.

Kościół w Rakowie
Kościół w Rakowie © yacek12

\Ciekawa fontanna - Raków
Ciekawa fontanna - Raków © yacek12

Po krótkim pobycie ruszam dalej. Znowu różnej jakości drogami jadę do Klimontowa. Po drodze coraz częściej widać sady - jabłonie, wiśnie, czereśnie. Te ostatnie całkowicie okryte siatką. Jabłka jeszcze nie dojrzały ale wiśnie i czereśnie - pychota. Dawno tyle ich  nie zjadłem. Klimontów to całkiem ciekawa miejscowość. Warto pospacerować.

Fasada kościoła- Klimontów
Fasada kościoła- Klimontów © yacek12

Nieużytkowany klasztor - Klimontów
Nieużytkowany klasztor - Klimontów © yacek12

A jednak się kręci - Klimontów
A jednak się kręci - Klimontów © yacek12


Klimontów - synagoga
Klimontów - synagoga © yacek12

Kolejny cel to Ossolin. Jeszcze w XIX wieku znajdował się tam potężny zamek. Na rozkaz ojca został wysadzony w powietrze aby synowie nie zaciągali kredytów na poczet rodowej siedziby. Obecnie pozostało po nim jedynie przęsło arkadowego mostu.

Ossolin - ocalały fragment arkadowego mostu
Ossolin - ocalały fragment arkadowego mostu © yacek12

No i wreszcie po wielu perypetiach jestem w Sandomierzu. Na początek wita mnie baszta

Sandomierz - baszta
Sandomierz - baszta © Yacek

a dalej brukowaną uliczką docieram na Rynek.

W drodze do sandomierskiego rynku
W drodze do sandomierskiego rynku © Yacek


Sandomierz - Rynek
Sandomierz - Rynek © Yacek


Sandomierski ratusz
Sandomierski ratusz © Yacek

Po drugiej stronie Wisły krajobraz zmienia się całkowicie. Robi się płasko, znikają też sady. Zaczynam rozglądać się za noclegiem. Znajduję go w Zabrniu Dolnym u pewnej rodziny. Jest herbatka, pogaduszki a potem spać bo rano czeka mnie kolejna porcja kilometrów.






  • DST 129.00km
  • Czas 07:00
  • VAVG 18.43km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Podjazdy 684m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze 6

Czwartek, 22 sierpnia 2013 · dodano: 02.09.2013 | Komentarze 6



Z Wierzchowa wyruszam dość późno ale do Ustronia już niedaleko więc nie mam powodu aby nadmiernie się śpieszyć, tym bardziej, że pomału wjeżdżał będę na teren tzw. szwajcarii połczyńskiej - obszaru niesamowicie uroczego. Jak to mówią: " Lodowiec zrobił swoje, lodowiec może odejść". I odszedł - dawno temu, ale to co po sobie zostawił zapiera dech w piersiach. Ale zanim tam dojechałem pojechałem Złocieńca, w którym kiedyś już byłem. Po drodze, jeszcze w Wierzchowie przejeżdżając obok zakładu karnego natknąłem się na plantację malin. Oczywiście nie omieszkałem skosztować. Pycha! W Osieku Drawskim pierwszy na dzisiejszej trasie kościółek. Pierwszy ale nie jedyny.[big]

Osiek Drawski - kościół szachulcowy © Yacek


[big]Pokręciłem się trochę po Złocieńcu. Obejrzałem ratusz.[big]

Ratusz w Złocieńcu © Yacek


[big]Na chwilę zatrzymałem się przy słynnym złocienieckim zajączku.[big]

Złocieniecki zajączek © Yacek


[big]W Cieszynie, niewielkiej wsi, są aż dwie ciekawostki warte zerknięcia. Pierwsza to pałac. [big]

Pałac w Cieszynie © Yacek


[big]Prezentuje się ładnie, tyle tylko, że pełniąc rolę ośrodka kolonijnego dobudowano do niego niesamowity koszmarek w stylu lat 70-tych. To najlepszy przykład jak można coś zeszpecić. [big]

[big]Po drugie jest też kolejny kościółek.[big]

Kościólek w Cieszynie © Yacek


[big]]W Cieszynie można tez wjechać na kapitalna ścieżkę rowerową

- cała wyasfaltowaną, liczącą 27 km długości. Ścieżka to prowadzi szlakiem dawnej linii kolejowej i wygodnie oraz bezpiecznie można nią dojechać do Połczyna - Zdroju. Dalej jadę fajnymi, bocznymi drogami przez Stare i Nowe Worowo do Gawrońca. A tam zaskoczenie. Niesamowicie ciekawa bryła tamtejszego kościółka. Muszę przyznać, że to jedyny przykład takiej budowli z jakim spotkałem się na swojej trasie.[/big]

Oryginalny kościół w Gawrońcu © Yacek


To już teren szwajcarii połczyńskiej. Przepięknie pofałdowany, chociaż utrudnia jazdę to dla takich miejsc warto wsiadać na rower. Jadę wąskim asfaltem wysadzanym alejami drzew do Starego Reska. Jest tu dworek "50 dębów". Niestety w remoncie. Ochroniarz, choć bardzo miły, był jednak równie stanowczy i nie pozwolił mi wejść na teren posiadłości. Dlatego zdjęć dworku nie udało mi się zrobić ale okolicy już tak.

Dworek "50 dębów" © Yacek


Element dworku "50 dębów" © Yacek


We wsi Nielep kolejny kościół, tym razem kamienny.

Chyba Cieszeniewo © Yacek


W Kłodzinie skończył mi się asfalt i wjechałem do lasu. Pan, który wskazywał mi drogę do Podwilcza, stwierdził, że muszę jechać prosto, nigdzie nie skręcać. I wszystko byłoby dobrze gdyby droga w lesie nagle nie skręcała w lewo i w prawo. Co prawda na wprost też była jakaś ścieżka ale całkowicie zarośnięta. No ale jak prosto to prosto. Jadę. Co ma być to będzie. No i trochę szczęśliwie wyjechałem wprost na pałac w Podwilczu. Ten choć w ruinie robi na mnie duże wrażenie. Szkoda że właściciel, który jest w jego posiadaniu od 1987 roku nie robi nic aby go ratować.

Pałac w Podwilczu © Yacek


Na teren posiadłości niestety wejść nie można. Istnieje spore ryzyko pogryzienia. Już sama brama wjazdowa jest niesamowita ale nawet ona nie jest zakonserwowana. Kawałek dalej trafiam na ciekawy budynek.

Oryginalna architektura - Podwilcze © Yacek


Potem znowu pięknymi alejami do Dygowa

Rybki w Dygowie © Yacek


skąd już tylko parę kilometrów do morza. Dojechałem. Miłe powitanie z rodziną i na plażę.




  • DST 126.23km
  • Czas 07:00
  • VAVG 18.03km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Podjazdy 667m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze 5

Środa, 21 sierpnia 2013 · dodano: 30.08.2013 | Komentarze 0

Po dwóch nocach spędzonych w Wieleniu wyruszam w dalszą drogę. Ponieważ dzień wcześniej odkryłem kapitalna drogę w kierunku Bogdanki postanowiłem jechać nią ponownie, tym bardziej, że jest niesamowicie atrakcyjna. Było też przy niej kilka ciekawostek, których nie sfotografowałem dzień wcześniej i musiałem nadrobić zaległości w tym względzie. Najpierw jadę do wsi Przesieki, której wczoraj nie odwiedziłem. Potem jakieś dwa kilometry krajówki (oczywiście bez historii) i wreszcie skręcam na leśną drogę do Głuska. Po drodze zatrzymuję się na chwilę nad pięknym zakolem Drawy, która płynie tam w głębokiej dolinie. Przed Głuskiem zjeżdżam na chwilę do niewielkiej osady Kamienna, gdzie oglądam zabytkową ale wciąż czynną elektrownię wodną z początku XX wieku. Jej przemysłową eksploatację rozpoczęto w 1903 roku. Do dzisiaj niezmienione zostało wyposażenie tej hydroelektrowni.

Elektrownia Kamienna k/Głuska © Yacek


Do Głuska prowadzi piękna aleja dębowa, częściowo wybrukowana. We wsi robię zdjęcie tamtejszego pałacu (obecnie siedziba nadleśnictwa) a wyjeżdżam w dalszą drogę unikalna aleją jaworową.

Pałac w Głusku © Yacek


W Bogdance jest miejsce do wypoczynku zrobione z myślą o kajakarzach. Zatrzymuję się tam na jakiś czas aby trochę odpocząć. Przy okazji rozmawiam też z parą kajakarzy, która od kilku dni płynie Drawą. Po krótkiej pogawędce oni ruszają dalej a ja tez się zbieram. Jadę do Drawna. Po drodze spotykam jeszcze ciekawy budynek leśniczówki. Kiedyś była to szkoła dla okolicznych osad i dom nauczyciela. Kiedyś miejsca tego nie otaczał zwarty las ale rozciągały się tam pola uprawne.

Leśniczówka - kiedyś budynek szkoły © Yacek


Teraz kierunek Drawno, do którego już niedaleko. Po drodze w Niemieńsku jest niesamowity pałac, w którym mieści się szkoła podstawowa i ośrodek szkolno - wychowawczy. Zjechałem tam bo zobaczyłem przy drodze informację o pałacu a że z natury jestem ciekawy... Warto było zboczyć te kilkaset metrów.

Pałac w Niemieńsku © Yacek


Niemieńsko - pałac jeszce raz © Yacek


W Drawnie ponownie robię sobie krótki odpoczynek. ale przedtem oczywiście równie krótki objazd miasteczka, które jest ładnie położone na przesmyku między jeziorami.

Przy wjeździe do Drawna © Yacek


Spichlerz w Drawnie © Yacek


Drawieńskie krasnale © Yacek


Góra zamkowa i pozostałości zamku © Yacek


Do Kalisza Pomorskiego chciałem pojechać wzdłuż jezior ale okazało się, że szuter to sama tralka i sporo piachu. Dlatego zrezygnowałem. Dotarłem tam droga wojewódzką. To kolejne ładne miasteczko leżące między trzema jeziorami. Dookoła zrobiona ścieżka rowerowa, jest też plaża miejska. Tak więc widać, że włodarze miasta starają się coś robić dla mieszkańców. Z Kalisza pojechałem przez Giżyno. W oczy z daleka rzuca się kościół szachulcowy.

W Giżynie © Yacek


Przed kościołem w Giżynie © Yacek


Z tej wsi wyjeżdżam wąskim asfaltem w kierunku lasu. Co prawda trochę dalej ten asfalt, a tym samym droga, skręcił w prawo, ale ja leśną ścieżką pojechałem dalej do Łowicza Wałeckiego. Natknąłem się tam na spotykane później dość często pomniki związane z przełamywaniem wału pomorskiego.

Pomnik w Łowiczu Wałeckim © Yacek


Kościólek w Łowiczu Wałeckim © Yacek


Stamtąd ponownie lasem, trochę po bruku, trochę po piachu ale w większości przyzwoitą ścieżką wyjechałem na asfalt (jakaś lokalna droga), którym dotarłem do Mirosławca. Obejrzałem miasteczko, zrobiłem kilka zdjęć...

Mirosławiec - na pamiątkę © Yacek


I znowu Mirosławiec © Yacek


i przez Mirosławiec Górny pojechałem dalej. Jadę a tu przede mną lotnisko. Skręcam więc w szutrówkę, bo choć to nie po drodze, to nie mam innego wyjścia. Jadąc nią trafiam na leśny pomnik. Okazuje się, że jest to miejsce katastrofy samolotu Casa z 2008 roku.
"Utraceni, lecz nie zapomniani, pokonani nie w walce lecz przez los" - taka wzniosłą sentencja jest wypisana na marmurowej płycie.


Miejsce katastrofy samolotu Casa - 2008 rok © Yacek


Jadąc dalej szutrem wzdłuż linii kolejowej wyjeżdżam po drugiej stronie lotniska na asfalt. Bardzo szeroki. Potem wąziutko przez las. Miałem nadzieję, że ten wąski asfalcik będzie dłuższy, okazało się jednak, że skończył się przy jakiejś wojskowej instalacji. Przede mną pola, nie widać też żadnych zabudowań. Wracać mi się nie chce jadę więc polnymi ścieżkami i choć było tragicznie jakoś dotarłem do Garbowa. Stamtąd podjazd na wzgórze. Na samym szczycie pomnik (w czasie wojny był tam punkt obserwacyjny wojsk polskich).

Punkt obserwacyjny w czasie walk na wale pomorskim © Yacek


Potem długi zjazd do Żabina. Na opłotkach tej wsi kolejny obelisk poświęcony walkom na wale pomorskim.

Pomnik wspominający wyzwolenie Żabina © Yacek


W kolejnej miejscowości - Wierzchowie nocuję na prywatnej posesji.




  • DST 108.00km
  • Czas 06:00
  • VAVG 18.00km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Podjazdy 538m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze 4

Wtorek, 20 sierpnia 2013 · dodano: 28.08.2013 | Komentarze 1

Obudziłem się wcześnie rano a tu niebo zasnute chmurami i leje. Na szczęście później zrobiło się lepiej. Padać przestało a kiedy drogi trochę obeschły postanowiłem zaryzykować i zwiedzić Drawieński Park Narodowy. Tym razem na lekko. Toboły zostały w pokoju.

W Parku przypałacowym - Wieleń © Yacek


Pałac Raczyńskich w Wieleniu © Yacek


Pomnik poświęcony ofiarom wojny -Wieleń © Yacek


Najpierw w kierunku wsi Przesieki. Niby droga wojewódzka ale ruchu nie było wcale. Nawierzchnia świetna ale tylko przez kilka kilometrów. Dalej to co później widywałem dość często - " zła nawierzchnia na przestrzeni 11 km".
Po drodze odbiłem do wsi Wizany by ponownie wyjechać na drogę do Przesiek. Nie dojeżdżam tam jednak a skręcam do Dębogóry. Po prostu droga bardziej mi się podobała. Trafiłem tam na ładny pałacyk i coś co przypominało mi "12 apostołów" na Dolnym Śląsku".


Pałącyk w Dębogórze © Yacek


Dębogórskie "chaty" © Yacek


Znowu jadę lasem do Gieczynka a stamtąd polami do asfaltu , którym do Człopy. Niewielkie ale ładne miasteczko. Nabyłem tam mapę Drawieńskiego P. N. Okazało się też, że jest tam ścieżka przyrodnicza prowadząca wzdłuż trzech jezior. Zanim jednak nią pojechałem zjechałem nad jedno z nich i posiedziałem sobie trochę w całkowitej ciszy. Wreszcie ruszam wzdłuż niewielkiej rzeczki Cieszynki do mostu na nieistniejącej już linii kolejowej.

Most arkadowy na Cieszynce - Człopa © Yacek


Ratusz w Człopie © Yacek


Choć nawierzchnia ścieżki nie jest rewelacyjna pokonuję ją z przyjemnością. Fajnie singielki wzdłuż jeziora robią swoje.

Na ścieżce przyrodniczej - okolice Człopy © Yacek


Miejsce do wypoczynku nad Cieszynką © Yacek


We wsi Zatom ciekawy, choć zaniedbany dworek. Obok stary lamus.

Zatom - dawny dworek © Yacek


Stary lamus - przy dworku w Zatomiu © Yacek


Jest też agroturystyka - to byłby ciekawy punkt na eksplorację DPN. Tu też zaczyna się wąski asfalt, który prowadzi do granicy DPN, dalej jest dobrej jakości szuter. Jadę nim do Pustelni a potem dalej do Jaźwin. To po prostu cud. Co prawda droga asfaltowa była bardzo kiepska ale las dookoła i wszechobecna cisza wynagradzały trudy jazdy tą drogą.

Stopień wodny - Bogdanka © Yacek


Przed Sitnicą nastąpiła jednak diametralna zmiana. Pojawił się nowy asfalt, po którym jechało się bardzo przyjemnie. Ruchu zero - przez kilkanaście kilometrów. W Głusku kolejny pałac i przepiękne aleje dojazdowe - dębowa i jaworowa. Zatrzymałem się jeszcze na chwilę nad potężnym zakolem Drawy.

Zakole Drawy © Yacek


Ze Starego Osieczna leśnym duktem (14 km) przez lasy do Krzyża Wielkopolskiego skąd już niedaleko na kwaterę. Jeszcze tylko w Wieleniu taka ciekawostka

W Wieleniu © Yacek


i jestem na miejscu. Kolejny dzień dobiegł końca. Jutro w dalszą drogę.




  • DST 158.00km
  • Czas 09:00
  • VAVG 17.56km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Podjazdy 502m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze 3

Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 · dodano: 27.08.2013 | Komentarze 1

Z Kostrzynia wyjeżdżam o ósmej.

Rynek w Kostrzyniu © Yacek


Pierwotnie miałem jechać przez Poznań ale ponieważ nie przepadam za jazdą przez duże miasta, postanowiłem przejechać "górą". Jechałem po fajnym, wąskim asfalcie, znowu wśród pół (to w końcu Wielkopolska). W Sarbinowie zaczęły się szutrówki. Nie są to drogi jakieś wspaniałe ale nie jedzie się po nich źle więc nie ma co narzekać. W Kowalskiem zbiornik wodny ciągnący się równoleżnikowo. Bardzo przyjemnie jechało mi się wzdłuż niego. W samej wsi pomnik poświęcony pamięci Ludwika Mierosławskiego


Pamięci Ludwika Mierosławskiego - Kowalskie © Yacek


Kawałek dalej wjeżdżam do Puszczy Zielonki. Bardzo ładny ten las. Drogami leśnymi jadę do Tuczna, niewielkiej wsi zagubionej wśród lasu a potem do Kamińska. Tu zatrzymuję się na chwilę w miejscu do wypoczynku przy sporym głazie narzutowym.

Głaz narzutowy - Kamińsko © Yacek


W Murowanej Goślinie zabawiłem tylko chwilę,

W Murowanej Goślinie © Yacek


Powstańcom Wielkopolskim - Murowana Goślina © Yacek


po czym asfaltem dotarłem do Starczynowa. Tu asfalt się skończył, pojechałem więc lasem . Tam natknąłem się na rezerwat "Śnieżycowy jar". O tej porze nie robi jakiegoś szczególnego wrażenia ale w porze kwitnienia śnieżycy musi tam być prześlicznie. W Łukowie, już po wyjeździe na asfalt zerknąłem na drewniany kościółek związany z postacią naszego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza.

W Żukowie © Yacek


W Żukowie 1 © Yacek


Kawałek dalej, w Obornikach chwila relaksu.

Rynek w Obornikach © Yacek


Rynek w Obornikach © Yacek


Potem długo jechałem prawym brzegiem Warty, by dopiero w Stobnicy zmienić na chwilę kierunek jazdy. Jest tutaj zamiejscowy oddział Uniwersytetu Przyrodniczego z Poznania. Zajmują się w nim wilkami. Niestety na bramie wjazdowej wisiała informacja, że stacja jest nieczynna dla zwiedzających do 15 września. Dzwonię, a nuż się uda. No i udało się. Powody były dwa. Po pierwsze - bo rowerem, i po drugie - bo ten rower to Author. Na takich jeżdżą też pracownicy stacji. Zerknąłem na wilki, trochę porozmawialiśmy i w drogę.

Kościół szachulcowy - Oborniki © Yacek


Wilk w Stobnicy © Yacek


Staw - robota pracowników stacji © Yacek


Do Obrzycka wcale miałem nie wjeżdżać ale z daleka miasteczko wyglądało ciekawie postanowiłem więc zaryzykować. Nie żałuję. W centrum bardzo ładny ratusz na wybrukowanym placu

Obrzycko - ratusz © Yacek


Detal na ratuszu w Obrzycku © Yacek


a nad Wartą pięknie położony i dobrze utrzymany pałac Raczyńskich.

Pałac Raczyńskich - Obrzycko © Yacek


Detal na pałacu w Obrzycku © Yacek


Ozdobny mostek w parku pałacowym w Obrzycku © Yacek


Pałac Raczyńskich -widok znad warty © Yacek


Potem już Wronki. Zatrzymałem się tu na chwilę przy pomniku poświęconym powstańcom wielkopolskim.

Pomnik - Wronki © Yacek


Tablica na pomniku poświęconym powstańcom wielkopolskim - Wronki © Yacek


Potem szlakiem rowerowym przez las. Nie wiem kto wyznacza te szlaki ale tam nawet na lekko byłby problem. Trochę jadę, trochę pcham, wreszcie wyjeżdżam w Rzecinie obok torfowiska, które stanowi obszar "Natura 2000". Tuż obok taki pomnik, poświęcony oddziałom partyzanckim.

Do Wielenia jadę trochę dookoła - przez Białą. To ładnie położona nad jeziorem wieś letniskowa. Po drodze do wsi Miały trafiam na informację o pożarzysku. Okazało się, że w 1992 roku wybuchł tam potężny pożar i gdyby nie równie potężna burza, być może spłonęła by całą puszcza notecka. Teraz śladów pożaru już właściwie nie widać. Przy drodze spotykam też takie mokradła.

Mokradła przy drodze do Wielenia © Yacek


Przy drodze do Wielenia © Yacek


W Wieleniu zamierzam spędzić dwa dni. Jeszcze po drodze, w Potrzebowicach, kolejny pałac tuż przy drodze.

Pałac w Potrzebowicach © Yacek


Na koniec wjazd do Wielenia i poszukiwanie noclegu. Na dwie noce instaluję się w tamtejszym hotelu.




  • DST 121.00km
  • Czas 08:00
  • VAVG 15.12km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Podjazdy 271m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze 2

Niedziela, 18 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 2

Pierwszy nocleg spędziłem na polu namiotowym w Gołuchowie. Muszę przyznać, że ośrodek bardzo ładny, położony nad sztucznym zbiornikiem. Jest w nieodległej okolicy sporo do zobaczenia. Zaczynam od miejsca pamięci narodowej. To leśny cmentarz - miejsce, gdzie Niemcy w czasie wojny wymordowali setki Polaków. Jak dowiedziałem się od pań tam sprzątających był tam kiedyś ładny, metalowy płotek. Niestety został skradziony przez złomiarzy. A panie wbrew pozorom nie są miejscowe. Mieszkają we Wrocławiu ale przebywając tam co roku i widząc postępującą degradację tego miejsca postanowiły o nie zadbać. Szkoda że nie robią tego miejscowe władze bądź młodzież szkolna.

Miejsce pamięci - Gołuchów © Yacek


Jakiś kilometr od cmentarza leży sobie potężny głaz narzutowy. Naprawdę robi wrażenie. Choć jak widać na zdjęciu ktoś próbuje go "ociosać".

Głaz narzutowy - Gołuchów © Yacek


W samym Gołuchowie jest też zamek z XVI wieku. Jego restauracją w wieku XIX zajęła się Izabela Czartoryska a potem utworzyła tam muzeum z licznymi, wspaniałymi dziełami sztuki.

Zamek - Gołuchów © Yacek


Zamek - Gołuchów © Yacek


W Gołuchowskim zamku © Yacek


Zamek - Gołuchów © Yacek


W Zawidowicach jest ładnie zagospodarowana stara karczma. Można zjeść, przenocować, pojeździć konno

Stara karczma - - Zawidowice © Yacek


A z kolei w Żegocinie trafiłem na ładny pałac, tyle że, niestety, stoi i niszczeje, ale jest jeszcze w dobrym stanie.

Pałac - Żegocin © Yacek


Pałac - Żegocin © Yacek


Z kolei w Przybysławicach w parku stoi sobie stary dworek, najprawdopodobniej zamieszkały, ale niestety jego stan wskazuje na spore zużycie.

Stary dworek - Przybysławice © Yacek


W Pogorzelicy podziwiam starorzecze Warty,

Pogorzelica - starorzecze Warty © Yacek


kawałek dalej pokonuję rzekę promem. O tym...

Prom - Nowa Wieś Podgórna © Yacek


Do pałacu w Mikuszowie dojeżdżam piękną aleją. Sam pałac taki sobie.

Pałac w Mikuszowie © Yacek


Na pałacu w Mikuszowie © Yacek


Nareszcie trafiłem w miejsce, gdzie pałac jest dobrze utrzymany. Pewnie dlatego, że jest w nim szkoła. Sam pałac jest przepiękny a równie śliczny jest otaczający go ogród.

Pałac w Miłosławiu © Yacek


Pałac w Miłosławiu raz jeszcze © Yacek


Pałac w Miłosławiu ponownie © Yacek


Jeszcze w Miłosławiu znalazłem browar. Ale nie on był moim celem a budynek stojący obok. Niesamowita architektura tego budynku od razu mnie zachwyciła.

Ciekawa architektura - Miłosław © Yacek


Ten kościółek na poniższym zdjęciu jest we wsi Murzynowo Kościelne. Pierwszy raz widziałem tak udane połączenie starego, drewnianego kościoła z częścią murowaną.

Murzynowo Kościelne © Yacek


We wsi Zberki kolejny dworek. I kolejny w kiepskim stanie. Chociaż zamieszkany nie widać aby mieszkańcom zależało na jego odnowieniu.

Dawny dworek - Zberki © Yacek


W Rusiborzu z kolei dworek był odnowiony ale ponieważ na powitanie wybiegły do mnie dwa spore pieski, które na dodatek nie były przyjaźnie nastawione, nie robiąc zdjęcia wziąłem nogi za pas. Na tym atrakcje dnia dzisiejszego się skończyły. Nocleg w Kostrzyniu.




  • DST 213.00km
  • Czas 10:50
  • VAVG 19.66km/h
  • VMAX 37.00km/h
  • Podjazdy 440m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nad morze

Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 0

Rodzina nad morze pojechała samochodem. Ja postawiłem na rower. Wyjeżdżam ok. siódmej. Pierwsze kilkadziesiąt kilometrów to tereny, po których od czasu do czasu jeździłem, jadę więc dość żwawo, zwłaszcza że pogoda sprzyja.Mijam Blachownię, potem Panki. Jadę po drogach o znikomym ruchu samochodowym. Za Starokrzepicami jadę w kierunku Bobrowej. Niestety droga to łata na łacie. Jedzie się tragicznie. Za to dalej jest już OK. Droga wysadzana pięknymi klonami. Nie są to drzewa stare ale robią niesamowite wrażenie. Zresztą zawsze lubiłem jeździć takimi alejami, jeździć pomału, bo ma to być przecież wycieczka krajoznawcza a nie nabijanie kilometrów. W miejscowości Bugaj trafiam wreszcie na ciekawy dworek, którego piwnice sięgają XVI wieku. Jest odnowiony a właścicielka zainteresowała się facetem robiącym zdjęcia. Na szczęście po krótkiej wymianie zdań mogłem bez problemu fotografować.

Dworek w Bugaju © Yacek


Za Cieciulowem wjechałem w pola. Co prawda asfaltem ale pięknie to wyglądało. Gdzieniegdzie jeszcze trwały żniwa, ale większość zbóż jest już skoszona, wymłócona i pozostały tylko ścierniska. Jadąc dalej wjechałem na jakąś górkę i muszę przyznać, że widok jaki się z niej roztaczał praktycznie w każdym kierunku był fantastyczny. przede mną kolejne zabudowania - to Żytniów. Na wschód roztacza się śliczna panorama na dolinę Warty. Widać też Wieluń. Jest tutaj ładny, drewniany kościółek p.w. św. Marcina

Kościół w Żytniowie © Yacek


i pamiątkowy kamień.

W Żytniowie © Yacek


Mijam Praszkę. Wszędzie pola uprawne. W Skomlinie kolejny drewniany kościół z wolno stojącą, barokową dzwonnicą.

Skomlin - kościółek © Yacek


Dzwonnica - Skomlin © Yacek


Po drugiej stronie wsi można z kolei zerknąć na XVII-wieczny spichlerz.

XVII-wieczny spichlerz - Skomlin © Yacek


Parę kilometrów dalej w Parcicach oglądam ruiny dworu stojące w zaniedbanym mocno parku. Same ruiny też są w fatalnym stanie choć kiedyś musiało tam być pięknie.

Ruiny dworu w Parcicach © Yacek


Jadąc do Galewic przekroczyłem budowę jakiejś drogi. Za wiaduktem wjechałem w las i praktycznie puściutką drogą podążałem sobie spokojnie, w cieniu drzew. No po prostu bajka. W Węglewicach kolejny już drewniany kościół. Za to w jakiejś wsi pod Kaliszem natknąłem się na dworek szlachecki. Może to było w Godzieszach Wielkich a może nie. No nieważne.

Węglewice-kościół © Yacek


Dworek ale nie pamiętam gdzie © Yacek


Przed Kaliszem jeszcze kilka takich ciekawostek w mijanych miejscowościach.

Pałac w kiepskim stanie © Yacek


Ładny kościółek © Yacek


W Kaliszu zerknąłem na śródmieście, obejrzałem parę ciekawostek i w drogę.

Jaz - Kalisz © Yacek


Cmentarz żołnierzy radzieckich - Kalisz © Yacek


Ratusz - Kalisz © Yacek


Kościół - Kalisz © Yacek


Teraz już bocznymi drogami do Gołuchowa, gdzie przenocowałem na campingu.

Gołuchów - camping © Yacek


dzień pierwszy dobiegł końca. Jeszcze tylko pogaduszki z sąsiadami, kolacyjka i spać.