avatar Swoje rowerowe przygody dokumentuje tutaj Yacek z miejscowości Poczesna. Mój rower to Author Basic z 2004 roku. Przejechałem nim od 2005 roku ponad 35 tysięcy kilometrów. Znaczną część w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.83 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
ministat liczniki.org
Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
b/d. h b/d. km/h

Poniedziałek, 16 stycznia 2012 | Komentarze 1

Ponownie wybrałem się na spacer po lesie. Paradoksalnie śniegu więcej niż wczoraj a biegało się gorzej. Dlatego przebiegłem tylko 5 kilometrów.
Kategoria: Biegówki


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
b/d. h b/d. km/h

Niedziela, 15 stycznia 2012 | Komentarze 3

Nareszcie spadło trochę śniegu. Nie było go wiele (tak z 5cm) postanowiłem jednak wziąć biegówki i iść zobaczyć jak sytuacja wygląda w lesie. Rewelacji nie było ale na upartego pospacerować się dało. Na początek 9km. Nie jest źle no i ciągle pada. Jutro, mam nadzieję, warunki będą lepsze.
Kategoria: Biegówki


Dane wyjazdu:
60.53 km 42.00 km teren
04:05 h 14.82 km/h

Sobota, 7 stycznia 2012 | Komentarze 6

Po ostatnich dniach z deszczem i błotem i ogólnie pluchą postanowiłem wykorzystać lekki przymrozek z dzisiejszej nocy. Założyłem że ziemia będzie zmrożona i pojedzie się przyjemnie. I rzeczywiście tak było. Tam gdzie zazwyczaj tonie się w piachu tym razem była przyjemna, twarda ścieżka. I o to chodzi. Po wyjeździe z domu od razu wjechałem do lasu. Wyjechałem z niego dopiero w Choroniu. Natknąłem się tam na nowe wyrobiska kamienia wapiennego. Kawałek dalej zatrzymałem się przy tabliczce opisującej miejsce, przy którym wielokrotnie bywałem. Dotychczas jednak tablicy informacyjnej tam nie było. Wynika z niej, że kiedyś stała tam karczma (obecnie pozostała tylko piwnica). Był tam też w XVII wieku cmentarz morowy. Do Przybynowa docieram pokonując groblę na niewielkiej rzeczce Ordonce. Tuż obok stoi stary, nieczynny młyn z resztkami dawnych urządzeń. Mijam Jaroszów i Zawadę a w Przewodziszowicach jadę do ruin strażnicy. Tu małe zaskoczenie bo śniegu jak na obecną "zimę" było tam całkiem sporo. Zatrzymuję się obok pięknego ostańca. To naprawdę super miejsce na krótką przerwę. Tym bardziej, że przy ścieżce dojazdowej znajdują się jeszcze inne ciekawe, wapienne skałki. Spod ruin strażnicy przez Podgaj i Brzeziny jadę w okolice Niegówki. Spotykam tam starszego pana, któremu lekarz zalecił jazdę na rowerze. Po krótkiej pogawędce kieruję się w stronę Trzebniowa. W okolicy tej miejscowości znajdują się piękne wąwozy, z których największy i najciekawszy jest Kosurowiec. Polecam! Naprawdę warto tam wjechać. Jedyny minus to liczne śmieci. Miejscowi nie zdają sobie chyba sprawy z tego jak ciekawe rzeczy mają w okolicy. Szlakami pieszymi (czerwonym i czarnym) jadę do Ostrężnika (trwa tam wycinka celem odsłonięcia ostańców), potem asfaltem do Zrębic. Przez Sokole Góry wracam do domu. Teraz bieg ...Justyny.
Mimo że trasa mojej wycieczki liczyła tylko 60km była dla mnie bardzo męcząca. Na ostatnim poważniejszym wyjeździe byłem 2 miesiące temu i widać, że kondycja trochę siadła. Coś trzeba będzie z tym zrobić.


W wąwozie (to jeden z mniejszych). Tuż za mną rozgalęzie się. © Yacek


Miejsce morowego cmentarza w Choroniu © Yacek


Jeden ze stawów hodowlanych na Ordonce © Yacek


W drodze do Przewodziszowic © Yacek


Ruiny strażnicy w Przewodziszowicach © Yacek


Fajne. Jakby łeb węża © Yacek


Sopelki © Yacek


Po śniegu © Yacek


Może kolejny stok narciarski? © Yacek