Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Yacek z miasteczka Poczesna. Mam przejechane 40487.54 kilometrów w tym 13503.70 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.94 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 142558 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Yacek.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dolina Baryczy

Czwartek, 4 maja 2017 · dodano: 04.06.2017 | Komentarze 1


Początek maja spędziłem z żoną w Dolinie Baryczy - terenie jakby stworzonym do jazdy rowerem. Duże kompleksy stawów rybnych, niektóre powstałe już w średniowieczu, unikalna przyroda i brak przemysłu, zabytki i dobra infrastruktura rowerowa, zachęcały nas do spędzenia weekendu właśnie tam. Zabraliśmy oczywiście rowery bo to bez wątpienia najlepszy sposób na poznanie tego obszaru. Bazę mieliśmy w Miliczu i stamtąd rozpoczęliśmy nasze trzydniowe rowerowe eskapady.
Dzień pierwszy to ok. 40kilometrowy spacer po Miliczu i okolicach. Dzień niestety bardzo zimny ale przynajmniej bezdeszczowy, a to już dawało zadowolenie.

W Miliczu
W Miliczu © Yacek

Duchowo -wiatrak
Duchowo -wiatrak © Yacek

Okolice Grabownicy
Okolice Grabownicy © Yacek

Z wieży widokowej - Grabownica
Z wieży widokowej - Grabownica © Yacek

Groblą między stawami
Groblą między stawami © Yacek

Ruiny zamku - Milicz
Ruiny zamku - Milicz © Yacek

Milicz - pałac
Milicz - pałac © Yacek

Park przypałacowy w Miliczu
Park przypałacowy w Miliczu © Yacek

Kolejny dzień naszego pobytu zaowocował piękną pogodą i sporym dystansem. Przejechaliśmy ok.80 kilometrów. Między innymi dotarliśmy do Sułowa jadąc otwartą w 2012 roku ścieżką rowerową poprowadzoną szlakiem dawnej kolejki wąskotorowej. Byliśmy na Wzgórzu Joanny i w Krośnicach. Tu szczególnie atrakcyjne są stawy i poprowadzona groblami ścieżka edukacyjna. Naprawdę warto się tam wybrać.

Przy ścieżce rowerowej w Miliczu
Przy ścieżce rowerowej w Miliczu © Yacek

Przy Grodzisku Kaszewo nad Baryczą
Przy Grodzisku Kaszewo nad Baryczą © Yacek

Dzwonnica
Dzwonnica © Yacek
Ciekawostka przy dzwonnicy
Ciekawostka przy dzwonnicy © Yacek

Kościół w Sułowie
Kościół w Sułowie © Yacek

Ależ dąb - Sułów
Ależ dąb - Sułów © Yacek

Dom z końca XVIII wieku
Dom z końca XVIII wieku © Yacek

Wieża Odyniec - Wzgórze Joanny
Wieża Odyniec - Wzgórze Joanny © Yacek

Potężne, splątane korzenie potężnego buka
Potężne, splątane korzenie potężnego buka © Yacek

Krośnice - staw
Krośnice - staw © Yacek

Pałac w Krośnicach
Pałac w Krośnicach © Yacek

Na ścieżce przyrodniczej - stawy krośnickie
Na ścieżce przyrodniczej - stawy krośnickie © Yacek

Ciuchcią  - Krośnice
Ciuchcią - Krośnice © Yacek





  • DST 77.03km
  • Teren 42.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 18.71km/h
  • VMAX 50.93km/h
  • Podjazdy 670m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Jurze

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · dodano: 04.04.2017 | Komentarze 0

Nareszcie postanowiłem się ruszyć i gdzieś pojechać. Pierwotnie planowałem wyjazd nad Pilicę ale lenistwo przemogło - wstałem zbyt późno, dlatego pojechałem na Jurę. To taka wycieczka po znanych ścieżkach ale że wiosna w rozkwicie warto było się ruszyć. Najpierw Olsztyn, potem Złoty Potok.

Złotopotocki woj
Złotopotocki woj © Yacek"

Kapliczka
Kapliczka © Yacek"

W parku kwitną całe łany zawilców.

Łany zawilców w złotopotockim parku
Łany zawilców w złotopotockim parku © Yacek"

Przy szlaku z kolei mnóstwo przylaszczek. Pięknie wyglądają obok białych, wapiennych skał.

Przylaszczki
Przylaszczki © Yacek"

W Trzebniowie pięknie prezentują się odsłonięte ostańce.

W Trzebniowie
W Trzebniowie © Yacek"

Tu po raz pierwszy wiatr dał mi popalić na otwartym terenie dlatego szybko zmodyfikowałem trasę i czmychnąłem do lasu. Przez Podgaj dotarłem do Przewodziszowic skąd wspólnie z kilkoma poznanymi rowerzystami (pozdrawiam!) do Leśniowa i Żarek. Tu się rozdzieliliśmy. Oni pomknęli do Mirowa a ja przez Czarkę do Żarek Letniska. Po drodze rzut oka na śródleśne stawy

Jeden ze śródleśnych stawów w Czarce
Jeden ze śródleśnych stawów w Czarce © Yacek"

a dalej szlakiem i fajnym singielkiem przez Żarki do Masłońskich.

Między Czarką a Żarkami
Między Czarką a Żarkami © Yacek"

Ordonka w Masłońskim
Ordonka w Masłońskim © Yacek"

Potem znów lasem do Poraja i dalej do domu.
Pogoda rewelacyjna. Może teraz będę jeździł częściej ... i dalej?







  • Aktywność Narciarstwo

Biegówki

Niedziela, 8 stycznia 2017 · dodano: 08.01.2017 | Komentarze 0

I dzisiaj ponownie wykorzystując piękną pogodę wyskoczyłem na biegówki. Trasa trochę dłuższa niż wczoraj - jakieś 12 kilometrów.
W lesie jest bajecznie. Cicho, zero ludzi. Za to trochę zwierzątek by się znalazło. to były niesamowite 2 godzinki.


Kategoria Biegówki


  • Aktywność Narciarstwo

Biegówki

Sobota, 7 stycznia 2017 · dodano: 07.01.2017 | Komentarze 0

Nareszcie spadło trochę śniegu i mogłem wybrać się na biegówki. Na początek 10 kilometrów spacerkiem po lesie. Totalne pustki ale pięknie. Ciekawostką może być likwidacja przejazdu kolejowego na pomarańczowym szlaku rowerowym za zbiornikiem Samul 
w kierunku Olsztyna.


Kategoria Biegówki


  • DST 41.15km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.57km/h
  • Podjazdy 299m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po okolicy

Czwartek, 29 grudnia 2016 · dodano: 29.12.2016 | Komentarze 0

Pogoda sprzyjała więc na rower i  do lasu czyli to co lubię najbardziej! Dystans co prawda niewielki ale już sam fakt, że mogłem wyjechać choć na chwilę dał mi sporo frajdy.





Górale

Niedziela, 21 sierpnia 2016 · dodano: 22.08.2016 | Komentarze 0


Krótki wypad przed deszczem na jeżyny.




  • DST 185.00km
  • Teren 40.00km
  • Czas 08:05
  • VAVG 22.89km/h
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Lublińca do Gliwic

Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 · dodano: 17.08.2016 | Komentarze 0

Wybrałem się w niedzielę na wycieczkę. Najpierw pociągiem do Lublińca skąd do Solarni - takiej niewielkiej wioski otoczonej lasami. Potem szuterkiem znowu lasem do asfaltu by po chwili ponownie szutrem do Koszwic. Ten szuter stopniowo zamieniał się w zwykłą polną, mocno zarośniętą ścieżkę, na której musiałem ostro wiać przed goniącymi mnie pieskami. W Koszwicach rzut oka na Lublinicę,

Lublinica w okolicach Solarni
Lublinica w okolicach Solarni © Yacek"

Po zjeździe z asfaltu znowu wygodnym szuterkiem do Łagiewnik,

Ładny grzybek na dębie
Ładny grzybek na dębie © Yacek"

a tam uroczy skalniaczek przy drodze.

Ciekawie zaaranżowany skalniaczek z rojnikami
Ciekawie zaaranżowany skalniaczek z rojnikami © Yacek"

Jadąc jakimiś bocznymi drogami docieram wreszcie do Dobrodzienia. Chwilę odpoczywam na tamtejszym rynku by wreszcie ruszyć dalej. Jeszcze tylko fotka drewnianego kościółka - o tego!

Kościól cmentarny w Dobrodzieniu
Kościół cmentarny w Dobrodzieniu © Yacek"

Chyba gdzieś za Ligotą Dobrodzieniecką jadę piękną, dębową  aleją. Buźka sama się śmieje z zachwytu.

Śliczna aleja
Śliczna aleja © Yacek"

Po chwili znowu lasem ale ścieżka jest już wyraźnie gorsza. W pewnym momencie dostrzegam przy niej jakiś grób. Zatrzymuję się, a ponieważ w pobliżu dwie panie zbierały jagody, pytam czy wiedzą coś na jego temat bo nie jest wcale opisany. Niestety nic na jego temat nie wiedziały. Zrobiłem więc zdjęcie i ruszyłem w dalszą drogę.
Udało mi się znaleźć informację o tym grobie. Jest to grób niemieckiego żołnierza, który zginął 21 stycznia 1945 roku w okolicach Dobrodzienia. Był wieziony na wozie konnym przez kolegów i pochowano go w lesie w tym samym dniu.

Gdzieś w lesie
Gdzieś w lesie © Yacek"

Stopniowo ścieżka stawała się coraz gorsza dlatego skręciłem w pierwszą napotkaną i w ten sposób dotarłem nad stawy
w Biestrzynniku. Tam też trafiłem na pomnik upamiętniający ofiary I wojny światowej.

Pomnik upamiętniający ofiary I WŚ
Pomnik upamiętniający ofiary I WŚ © Yacek"

Za Dylakami postanowiłem spróbować dojechać bezpośrednio nad Zalew Turawski jednak coraz bardziej podmokły teren nad Libawą
na to nie pozwolił. Zawróciłem więc a potem fajnym szlakiem dotarłem do Jedlic.

Mała Panew koło Jedlic
Mała Panew koło Jedlic © Yacek"

Po minięciu Jeziora Średniego skręcam na południe. Mijam Niwki skąd pochodził Joachim Halubczok i zmierzam do Dębskiej Kuźni. Tu zatrzymuję się przy tamtejszym pomniku upamiętniającym ofiary obu wojen światowych.

Ofiarom wojen światowych
Ofiarom wojen światowych © Yacek"

Kawałek dalej, w Dańcu, jeszcze jeden pomnik.

Pomnik - Daniec
Pomnik - Daniec © Yacek"

W Izbicku nie mogłem przeoczyć pięknego parku i znajdującego się w nim pałacu.

Zespół parkowo-pałacowy w Izbicku
Zespół parkowo-pałacowy w Izbicku © Yacek"

Później przejeżdżam pod autostradą i omijam od zachodu Górę Św. Anny. Nie zdecydowałem się na wjazd bo byłem już tam kilka razy. Pojechałem więc do Zdzieszowic a potem Leśnicy. Na rynku krótki odpoczynek, 

W Leśnicy
W Leśnicy © Yacek

Przez Łąki Kozielskie dotarłem do Sławięcic ale jeszcze po drodze natknąłem się na skraju lasu na grób nieznanego powstańca
z 1921 roku a więc z trzeciego Powstania Śląskiego.

Gdzieś po drodze do Kędzierzyna
Gdzieś po drodze do Kędzierzyna © Yacek"

Podjeżdżam sobie jeszcze do takiego ciekawego budyneczku zwanego Belwederem

W Kędzierzynie
W Kędzierzynie © Yacek"

Mijam Kanał Gliwicki

Śluza na Kanale Gliwickim
Śluza na Kanale Gliwickim © Yacek"

i przez Rudzinec jadę do Gliwic na pociąg. Zamiast jednak trzymać się asfaltu skręciłem do lasu i coraz większymi chaszczami dotarłem do linii kolejowej. Tu ścieżka się skończyła. Sprawdziłem więc co jest po drugiej stronie. Okazało się, ze jest tam inna ścieżka i jadąc nią dotarłem w okolice Taciszów - Kleszczów. Za Kleszczowem ponownie przejeżdżam pod autostradą i napotkanych rowerzystów pytam
o możliwość dojazdu do Gliwic mniej uczęszczanymi drogami. Kierują mnie na drogę wzdłuż autostrady i Kozłów skąd już bezproblemowo docieram na stację PKP w Gliwicach. Tu w pociąg i do domu.
Pogoda sprzyjała, deszcz postraszył mnie tylko w okolicach Zdzieszowic, można więc było delektować się jazdą czego oczywiście nie omieszkałem robić!





Spacer

Niedziela, 10 lipca 2016 · dodano: 17.07.2016 | Komentarze 0



Wybrałem się do Bartkowic celem załatwienia pewnej prywatnej sprawy a wracałem trochę naokoło i uzbierało się te kilkadziesiąt kilometrów. Nawet nie chciało mi się aparatu wyjmować, za to jagód pojadłem całkiem sporo.


Kategoria Jura


  • DST 153.75km
  • Teren 15.00km
  • Czas 07:44
  • VAVG 19.88km/h
  • VMAX 51.49km/h
  • Podjazdy 1304m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spod Grodu Kraka pod Częstochowę

Czwartek, 19 maja 2016 · dodano: 20.05.2016 | Komentarze 1


Po ponad 3 miesiącach abstynencji rowerowej wreszcie gdzieś się wybrałem. Zdecydowałem się na okolice Krakowa bo miałem zapewniony transport. Zaczynam w okolicach Modlniczki. Na początek jak to na Jurze trochę górek a że do tej pory jeździłem niewiele to jest mi bardzo ciężko. Zacząłem się nawet zastanawiać czy jednak nie wybrać pociągu. Ostatecznie jednak samozaparcie zwyciężyło tym bardziej że widoczki powalały.

Rzut oka na kwitnący rzepak
Rzut oka na kwitnący rzepak © Yacek

Za Zabierzowem podjechałem sobie pod tamtejszy radar

Przy radarze
Przy radarze © Yacek"

Po czym wjechałem do lasu. Sama przyjemność.
po jakimś czasie dotelepałem się do Aleksandrowic gdzie miły ochroniarz nie wpuścił mnie niestety na terem tamtejszego pałacu. Trochę szkoda ale ale trudno. W ramach rekompensaty rzuciłem okiem na tamtejszy staw.

W Aleksandrowicach
W Aleksandrowicach © Yacek

i pojechałem do Balic. Tamtejszy pałac jest niesamowity a i park go otaczający też niczego sobie. Najpierw zdjęcia, potem klap na trawkę i leżakowanie.

Balice - pałac
Balice - pałac © Yacek

Potem przez Dolinkę Brzoskwinki obok zamku w Rudnie do Puszczy Dulowskiej. Tam znowu fajnie przez las. Sama radość! Trafiam jeszcze na ciekawe trzcinowisko - lubię takie klimaty. Potem na Sobkową Górę - teren dawnego kamieniołomu, obecnie częściowo fajnie zagospodarowany.
A potem przez Maczki nad Pogorie. Tam chwila przerwy i prosto do domu.
Pojawił mi się jakiś problem ze zdjęciami i więcej nie mogę wrzucić. Mam nadzieję, że to przejściowy problem.









  • DST 114.36km
  • Teren 50.00km
  • Czas 06:18
  • VAVG 18.15km/h
  • VMAX 35.54km/h
  • Podjazdy 834m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tarnowskie Góry

Niedziela, 7 lutego 2016 · dodano: 07.02.2016 | Komentarze 1



Siadłem dzisiaj na rower bo taką wiosenna pogodę w lutym należy wykorzystywać. Postanowiłem pojechać trochę dalej no i padło na okolice Tarnowskich Gór. Do Woźnik jechałem, można rzec, standardem. Potem zaczęły się schody. Za kościólkiem cmentarnym w Woźnikach droga przypominała jedno wielkie błoto. Na szczęście lekko zmarznięte więc dało się przejechać. Po około kilometrze zaczął się szuter ale bardzo nieciekawy. Skręciłem więc na inny, który kiedyś był w zdecydowanie lepszym stanie ale cóż z tego skoro drogę dojazdową do niego wysypano grubym tłuczniem. Po prostu tragedia! Pojechałem więc trochę inaczej przedzierając się m. in. przez świerkowy las. Zatrzymałem się na chwilę nad Ligockim Potokiem (bardzo klimatyczny strumyk).

Ligocki Potok
Ligocki Potok © Yacek

Zalew w Zielonej mijam bez zatrzymywania się i jadę do Kalet. Po drodze towarzyszą mi kilkusetletnie dęby (nawet 600letnie). Miejscowa legenda mówi, że aleją tą zmierzały pod Wiedeń wojska Jana III Sobieskiego.

Fragment alei dębowej w Kaletach
Fragment alei dębowej w Kaletach © Yacek

Można też spotkać tam sporo głazów narzutowych. Niektóre całkiem okazałe.

Głaz narzutowy
Głaz narzutowy © Yacek

Trafiłem też na oryginalny pień starego dębu. Oczyma wyobraźni już widziałem go na moim skalniaku. Komponował by się idealnie.

W sam raz na mój skalniak
W sam raz na mój skalniak © Yacek

Z Kalet jadę do Miasteczka Śląskiego. To pierwsza dróżka dzisiaj, której do tej pory jeszcze nie pokonywałem. Prowadzi nią szlak rowerowy. W pewnym momencie spotykam jednak rowerzystę z Bytomia i wspólnie jedziemy nad Nakło-Chechło. Tu nasze drogi się rozchodzą. Ja zmierzam do Strzybnicy. Na chwilę zatrzymuje się przy tamtejszym kościele.

Kościół w Strzybnicy
Kościół w Strzybnicy © Yacek

Potem dalej nad stawy. Ładnie jest tam wiosną i latem ale i teraz sporo osób spaceruje.

W Strzybnicy
W Strzybnicy © Yacek

Teraz znowu do Kalet obok śródleśnego stawu "Głęboki Dół". Po drodze jednak dostrzegam nową (dla mnie) szutrówkę, prowadzącą do Mikołeski. Po drodze mijam "Potok Graniczny". Decyduję się na przejazd tą właśnie drogą. Nią także docieram do Kalet.

Potok Graniczny
Potok Graniczny © Yacek

Teraz do Strzebinia. Najlepiej przez las. Liczę na to, że leśna droga została poprawiona, może będzie szuter, bo jednak ciężko się tam jeździło. Początek jednak niczego dobrego nie wróży. Dopiero po kilometrze jest szuterek. Teraz już wygodnie docieram do Strzebinia.

W Strzebiniu
W Strzebiniu © Yacek

Te figury to taka ciekawostka tamtych okolic. Zobaczyć je można już w Woźnikach, także w Kaletach czy ogólnie okolicach Tarnowskich Gór.
Fajna wycieczka choć nieco męcząca. Szczególnie w terenie jechało mi się miejscami bardzo ciężko ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zawsze to miło spędzony czas na rowerze.