Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Yacek z miasteczka Poczesna. Mam przejechane 40487.54 kilometrów w tym 13503.70 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.94 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 142558 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Yacek.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2010

Dystans całkowity:669.76 km (w terenie 43.00 km; 6.42%)
Czas w ruchu:35:04
Średnia prędkość:19.10 km/h
Maksymalna prędkość:56.30 km/h
Suma podjazdów:3102 m
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:133.95 km i 7h 00m
Więcej statystyk
  • DST 166.32km
  • Teren 10.00km
  • Czas 08:56
  • VAVG 18.62km/h
  • VMAX 56.30km/h
  • Podjazdy 1532m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lanckorona i Kalwaria Zebrzydowska

Niedziela, 22 sierpnia 2010 · dodano: 23.08.2010 | Komentarze 1

Razem z anwi i krzarą wybraliśmy się pojeździć w okolicach Krakowa. Z rana na pociąg i około 8.30 zaczynamy rowerowanie w Grodzie Kraka. Szybko przemykamy przez planty i jedziemy szlakiem bursztynowym do Tyńca obejrzeć to stare benedyktyńskie opactwo położone na urwistej, wiślanej skarpie. Po drodze mijamy masę rowerzystów i sporo rolkarzy. No ale jak się ma takie dróżki. Szlak jest rewelacyjny. Po drodze zatrzymujemy się na chwilę na torze kajakowym i przyglądamy się popisom kajakarzy. Potem do Tyńca, z którego rozpościerają się niesamowite widoki na Wisłę i tereny leżące daleko za nią. W Skawinie oglądamy ciekawie zaaranżowany park miejski. Alejki, stawy, mostki, ławeczki. Jest gdzie odpocząć. Tu już są spore górki a upał i brak wiatru dają się solidnie we znaki. Docieramy do Lanckorony - miejsca magicznego ale chyba tylko w tygodniu. Wjeżdżamy na rynek a tam samochód na samochodzie, tłumy ludzi i atmosfera jarmarku. Jedziemy obejrzeć ruiny zamku zbudowanego, a jakże, przez Kazimierza Wielkiego, kręcimy się trochę po miasteczku, po czym ruszamy w dalszą drogę. Nasz cel to Kalwaria Zebrzydowska. Świetnym zjazdem docieramy do wsi Bugaj, gdzie zaczynamy jazdę wzdłuż stacji kalwaryjskich. Nie ma co, robią wrażenie. Jedzie się jednak bardzo ciężko, tym bardziej, że upał jeszcze się wzmaga. Mieliśmy jeszcze jechać do Wadowic, jednak ze względu na upał rezygnujemy. Kierujemy się w stronę domu. Najpierw Brzeźnica skąd przez Chrząstowice na most w Łączanach. Znajduje się tam niewielka elektrownia wodna a wzdłuż zbiornika poprowadzona jest ścieżka ornitologiczna. W Kamieniu trafiamy na gminne dożynki. Następnie skrajem Alwerni i Trzebini, obok elektrowni jedziemy do Bukowna, potem Niegowonic i wreszcie Łazów. Na pociąg spóźniamy się kilka minut. Dobrze że jest następny...za godzinę. Czas zlatuje szybko na pogaduszkach. Wsiadamy i po 30 minutach jesteśmy w domu.



Tor kajakowy © Yacek


Klasztor Benedyktynów w Tyńcu © Yacek


Widok z opactwa w Tyńcu © Yacek


Park miejski w Skawinie © Yacek


Ruiny zamku kazimierzowskiego w Lanckoronie © Yacek


Tablica informacyjna o dziejach zamku w Lanckoronie © Yacek


Kalwaria Zebrzydowska © Yacek


Łączany - widok z mostu © Yacek


Ścieżka ornitologiczna w Łączanach - tablica informacyjna © Yacek




  • DST 172.72km
  • Teren 30.00km
  • Czas 08:03
  • VAVG 21.46km/h
  • VMAX 38.60km/h
  • Podjazdy 594m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na północ

Czwartek, 19 sierpnia 2010 · dodano: 19.08.2010 | Komentarze 0

Na północ

Dzisiaj korzystając z faktu, że miało być ładnie i chłodniej niż ostatnio, postanowiłem zrobić sobie trochę dłuższą wycieczkę i przy okazji odwiedzić rodzinę. Z reguły staram się robić pętle dziś jednak zdecydowałem się na jazdę z domu i powrót pociągiem. Było to korzystniejsze, zwłaszcza że miało wiać z południa i zachodu. Wyjechałem wcześnie bo około 6-tej. Najpierw znanymi mi terenami do Mstowa, potem również znanymi mi terenami do Dąbka i Cielętnik. Po drodze w Krasicach jest miejsce gdzie wymordowana została tzw. Kompania Warszawska w 1792 roku. W Cielętnikach słynna, największa lipa w Polsce. Dawniej pielgrzymi obgryzali jej korę bo wierzono, że ma uzdrawiającą moc. Po ogrodzeniu drzewa proceder zaniknął. Inna sprawa, że miałem ominąć Cielętniki i pojechać przez las do Sekurska ale tak jakoś wyszło. Niechcący. Kolejny etap to Żytno - 800letnie miasteczko. Wstąpiłem tam do "znajomej". Potem przez las do Ewiny. W czasie wojny rozegrała się tam jedna z największych bitew partyzantów z Niemcami w naszym regionie. Z Ewiny przez różne, fajne miejscowości jak chociażby Brzezinki czy Łowicz do Teodorowa Dużego. To tak sentymentalnie bo stamtąd pochodziła moja mama. Potem do rodziny w Kodrębie. Tu jak to u rodziny, trochę się zasiedziałem. Na północ od Kodręba jechałem sobie takimi zawijasami. To tu, to tam. Pociąg miałem po 18-tej więc trochę się pobłąkałem. Szczególnie podobały mi się całkiem przyzwoite drogi, dużo wąskich asfalcików i minimalny ruch samochodowy na zdecydowanej większości trasy.



800 lat Żytna © Yacek


Kościół w Żytnie a na nim 3 tablice. Jedna z nich poświęcona Wandzie Walczewskiej © Yacek


Tablica poświęcona Wandzie Malczewskiej © Yacek


Ciekawa kapliczka w drodze do Ewiny © Yacek


Za Widawką © Yacek


Piękne miejsce do odpoczynku przy drodze do Kipowczyc. Jest nawet boisko do siatkówki z siatką © Yacek


W Bęczkowicach jest Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia © Yacek


Budynek Szkoły Podstawowej w Trzepnicy © Yacek


Dwór szlachecki w Szczepanowicach-jak widać trwają prace wykończeniowe © Yacek


Przy drodze do Ewiny © Yacek
<big></big>




W Tatry i Pieniny

Wtorek, 10 sierpnia 2010 · dodano: 12.08.2010 | Komentarze 5

Dzisiaj trochę o tuptusiach. To się znaczy pieszo po górach. Wraz z rodzinką wyskoczyliśmy sobie na kilka dni na południe, żeby trochę przed powrotem do pracy, pospacerować i ponapawać się pięknymi widokami.

Dolina Pięciu Stawów Polskich © Yacek


Dolina Pięciu Stawów Polskich ze szlaku do Morskiego Oka © Yacek


Dolina Pięciu Stawów Polskich © Yacek


Z Widokiem na Morskie Oko ze Świstówki © Yacek


Z Trzech Koron © Yacek


Kategoria Ze zdjęciami


  • DST 103.03km
  • Czas 05:23
  • VAVG 19.14km/h
  • VMAX 36.80km/h
  • Podjazdy 182m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury w 9 dni

Wtorek, 3 sierpnia 2010 · dodano: 08.08.2010 | Komentarze 3

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury

dzień pierwszy
dzień drugi
dzień trzeci
dzień czwarty
dzień piąty
dzień szósty
dzień siódmy
dzień ósmy
dzień dziewiąty

Dzień dziewiąty

To już ostatni dzień mojej wyprawy. Ciepło żegnany przez pana ochroniarza wyruszam z pola namiotowego przy śluzie. Jadę asfaltem, niebo zachmurzone. Na dzisiaj zapowiadali opady. Mam nadzieję, że się nie sprawdzi. Teraz jest OK. Po kilku kilometrach kolejna śluza w Kątach. Dalej na długich odcinkach towarzyszy mi kiepskiej jakości droga asfaltowa. Wiedzie ona jednak najczęściej wśród szpalerów drzew i pól a widoki rekompensują niedogodności związane z nawierzchnią. Tak dojeżdżam do Śliwic i Jelonków. To spora miejscowość. Jest tu m. in. ciekawy dom podcieniowy z XVIII wieku z nieadekwatnym do jego wielości podcieniem. Z Jelonków znowu wśród pól, mijając po drodze kilka mniejszych miejscowości, do Gronowa Elbląskiego i Jegłownika. Właśnie w tej ostatniej wsi łapie mnie burza z ulewnym deszczem. Szukam przystanku. Jak na złość są ale bez zadaszonych wiat. Widzę daszek pod sklepem i tam się melinuję. Po trzech kwadransach deszcz słabnie. Jadę więc dalej do Wiktorowa. Po drodze pozdrawiają mnie przejeżdżający Niemcy. W Wiktorowie znowu zaczyna lać. Siadam więc na przystanku. Znowu pół godziny w plecy. Kiedy deszcz się zmniejsza ruszam ponownie. Mijam kolejne miejscowości i dojeżdżam do 7-ki, którą przejeżdżam na wprost. Wcześniej po drodze nieużytkowany kościół mennonicki a kawałek dalej cmentarz. Dalej dobrym asfaltem już przez płaskie jak stół Żuławy jadę aż do Tujska. Tu odcinek (ok.1 km) drogą wojewódzką nr 502. To najgorszy kawałek na całej wyprawie. Za mostem skręcam w prawo i boczną drogą jadę do Sztutowa a stamtąd już do Krynicy. Ten odcinek też do najbezpieczniejszych nie należał.

Przejechałem łącznie w ciągu tych dziewięciu dni 1079 kilometrów. Sporo po polnych ścieżkach z przepięknymi widokami i po lasach. Rower spisywał się doskonale. Zero jakichkolwiek, najdrobniejszych nawet problemów. Zobaczyłem spory kawałek wspaniałej Polski, poznałem wielu ciekawych ludzi. Tylko sakwiarzy jak na lekarstwo. Więcej ich spotkałem na Mierzei Wiślanej w ciągu ostatniej godziny wyprawy niż poprzednio przez 8 i pół dnia. Każdemu polecam taki wypad.




Najdłuższe w Polsce Jezioro Jeziorak © Yacek


Dom podcieniowy z XVIII wieku w Jelonkach © Yacek


Śluza na Kanale Elbląskim w Kątach © Yacek




  • DST 107.58km
  • Teren 3.00km
  • Czas 05:31
  • VAVG 19.50km/h
  • VMAX 44.70km/h
  • Podjazdy 291m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury w 9 dni

Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 · dodano: 07.08.2010 | Komentarze 1

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury

Dzień ósmy

Dzisiaj wyjeżdżam około 9-tej. Najpierw fajnie w dół do Pietrzwałdu, potem do Zajączek. To odcinek z dnia wczorajszego. Jadę wśród pól a towarzyszą mi śliczne krajobrazy. Do Grabowa jedyne dzisiaj trzy kilometry terenu. Od początku jeszcze nie zdarzyło mi się go tak niewiele. Następnie Rożental. Jest tam bardzo ładny, drewniany kościół. Potem fajnie znowu wśród pól i wreszcie przez las po dobrym asfalcie do Gierłoży Polskiej. Po drodze w lesie pyszne jeżyny, których nie omieszkałem skosztować. Z Gierłoży Polskiej do Gierłoży tylko krok. Oddziela je wąska rzeczka. Przed wojną nią właśnie biegła granica polsko - niemiecka. Kiedyś musiała to być jedna wieś. Potem dalej świetnym asfaltem (droga po remoncie) przez las do Samborowa. Kawałeczek drogą nr 16. Przejeżdżam przez Drwęcę i kawałek dalej skręcam w prawo. Pokonuję przejazd kolejowy a za nim w prawo na żółty szlak pieszy. Z krajówki widziałem ciekawy most na Drwęcy więc podjechałem obejrzeć go z bliska. Potem wracam i jadę na wprost. To był fantastyczny odcinek. Jakieś 7 kilometrów wąskiego asfaltu bardzo dobrej jakości, cały czas przez las. Na poprzecznej drodze miałem jechać w lewo do Iławy a potem przez Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego, zdecydowałem się jednak na jazdę w przeciwnym kierunku (ot, urok roweru). Jechało się super, tym bardziej, że ruch samochodowy minimalny. Przed miejscowością Zalewo pojechałem jednak w lewo do Jerzwałdu żeby choć zerknąć na najdłuższe jezioro w Polsce. Potem z powrotem do m. Zalewo a stamtąd fantastycznymi drogami wśród pól, na których trwały żniwa do śluzy Buczyniec na Kanale Elbląskim. Tam też zanocowałem na nowo otwartym polu namiotowym. Pole jest strzeżone 24 godziny przez firmę ochroniarską. Otwarto je dopiero w maju tego roku i zgodnie z życzeniem UE (bo za jej pieniądze je wybudowano) przez 5 lat ma być całkowicie darmowe.



Wiadukt w Glaznotach © Yacek


Kościół w Rożentalu © Yacek


Drwęca w Samborowie © Yacek


Most na Kanale Elbląskim niedaleko śluzy Buczyniec © Yacek


Śluza Buczyniec © Yacek


Pole namiotowe obok śluzy © Yacek


Widok na Jezioro Jeziorak © Yacek




  • DST 120.11km
  • Czas 07:11
  • VAVG 16.72km/h
  • VMAX 44.70km/h
  • Podjazdy 503m
  • Sprzęt Author Basic 2004
  • Aktywność Jazda na rowerze

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury w 9 dni

Niedziela, 1 sierpnia 2010 · dodano: 07.08.2010 | Komentarze 3

Warmia - Suwalszczyzna - Mazury

Dzień siódmy

Z pola namiotowego wyjeżdżam około 7.30 i na początek czeka na mnie trochę asfaltu. Potem skręcam do lasu i taką typowo leśną ścieżką dojechałem do rzeki Omulew. Kiedyś był na niej mostek. Ano kiedyś był. Teraz niestety już go nie ma. Gdy tak zastanawiam się co robić dalej z drugiej strony nadjeżdża motocyklista. Zatrzymuję go i pytam o możliwość przedostania się na drugą stronę. Brałem też pod uwagę przejście wpław. Dowiaduję się jednak, że kiedyś było płytko, teraz jest po szyję. Gość kieruje mnie do Jedwabna. Przypomina sobie jednak o innej kładce. Okazuje się, że jest w Kolonii. Jadę więc wzdłuż rzeki (no może nie do końca). Po drodze pytam jeszcze raz napotkanego grzybiarza o kładkę. Ten wytłumaczył mi wszystko dokumentnie, tak ze trafiłbym na nią z zawiązanymi oczami. Nie powiedział tylko o jakości ścieżki dojazdowej. Mostek pokonałem o mało nie łamiąc wózka przerzutki (ale to z mojej winy). Sama dolina rzeki jest bardzo ładna (rezerwat przyrody "Małga". Kiedyś istniała też taka wieś. Teraz pozostał po niej tylko rozpadający się kościół, którego wieżę widać z daleka. Dalej jadę wygodną szutrówką do skrzyżowania leśnych duktów, gdzie w prawo do wsi Wały z ciekawą historią. Tam też zaczął się świetny asfalt, którym dotarłem, jadąc cały czas lasem, do drogi wojewódzkiej w Zimnej Wodzie. Kilka kilometrów bez historii (z wyjątkiem cmentarza pierwszowojennego), poczym w prawo i znowu bez ruchu samochodowego przez Koniuszyn do Orłowa. Zaczęły się tam tablice informacyjne o historii miejscowości i atrakcjach jakie znajdują się w pobliżu. Wszystko estetycznie wykonane i nie zdewastowane. Dalej jadę do ostoi żółwia błotnego (rezerwat "Orłowo Małe"). Potem na jeden z większych na Mazurach cmentarz z I wojny światowej. W pobliżu są też źródła rzeki Łyny. Od wsi Łyna jadę piękną, widokową drogą w szpalerach drzew do Witramowa. Wcześniej, w Bolejnach zapora przeciwczołgowa. Jest to element tzw. Pozycji Olsztyneckiej. Drogę krajową nr 7 przejeżdżam na wprost i bardzo kiepską polną ścieżką jadę do Sitna. Tu znowu wygodnym asfaltem wśród rozległych pól i lasów. Dalej towarzyszy mi wąski asfalt i leśna dróżka do Zybułtowa. Wreszcie docieram do Stębarku i jadę na pole bitwy pod Grunwaldem. Tłok spory. Oglądam pomnik i okolicę. Przez Grunwald jadę do Frygnowa, a stamtąd drogą wojewódzką nr 537 do Marwałdu. Teraz kierunek Park Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich. Przede mną podjazd do Wysokiej Wsi, gdzie znajduje się najwyższe wzniesienie tych okolic - Góra Dylewska. Tuż obok niej znajduję kwaterę . Zostawiam toboły i na lekko jadę na szczyt. Widok z niej się roztaczający jest niesamowity. Niestety dzisiaj była lekka mgiełka. Częściowo jest też porośnięta lasem a więc widoki są właściwie w jednym kierunku. Potem do Pietrzwałdu i przez Zajączki do wsi Glaznoty. Stamtąd terenowym podjazdem z powrotem na kwaterę.



Rzeka Omulew k/Kolonii © Yacek


Kładka na rzece Omulew © Yacek


Miejscowość Wały © Yacek


Cmentarz z I wojny światowej w Zimnej Wodzie © Yacek


Szlak bursztynowy w Orlowie © Yacek


Zapora przeciwpancerna - fragment tzw. Pozycji Olsztyneckiej © Yacek


Pola Grunwaldu © Yacek


Z Gory Dylewskiej © Yacek


Dolina rzeki Omulew © Yacek


Taka ładna dolina w Koniuszynie © Yacek


Rezerwat przyrody "Orłowo Małe" -- ostoja żołwia błotnego © Yacek


Gdzieś na trasie © Yacek


Gdzieś na trasie © Yacek


Okolice Wólki Orłowskiej © Yacek


Koło Witramowa © Yacek